Preloader

Body positive a odchudzanie (i 6 sposobów, jak to połączyć)

Anna Przebinda

Słowo „dieta” niekoniecznie jest synonimem pozytywnego nastawienia do ciała – wręcz przeciwnie. Ciałopozytywność, czyli polska wersja ruchu body positive, jest zakorzeniona w ideałach takich jak miłość własna i wyraża sprzeciw wobec kultury dietetycznej, która definiuje piękno jako szczupłe i zachęca do ciągłego dążenia do „lepszego” ciała.

Wydaje się więc, że propagowanie ciałopozytywności przy jednoczesnym zachęcaniu do dbałości o dietę jest oksymoronem. Ale czy na pewno?

Body positive a odchudzanie

Po pierwsze, celem ruchu body positive jest przeciwstawianie się nierealistycznym standardom urody. Kto nigdy nie użył filtra na instagramie niech pierwszy rzuci kamień 😉 Ale fakt jest faktem: sylwetki, które oglądamy, są upiększone. “Wyfotoszopowane”. Pal licho, gdy dotyczyło to tylko modelek na pierwszych stronach brukowców. Dziś obserwujemy na instagramie i facebooku ludzi takich, jak my, którzy mają idealne życia, idealne ciała i idealne sylwetki.

Ciałopozytywność zachęca do akceptacji swojego ciała takim, jakie jest: bez makijażu, wysokim, niskim, z dużym nosem i szerokimi udami.

Jak się ma do tego odchudzanie? Przecież to kojarzy nam się z myśleniem o swojej sylwetce jako nieatrakcyjnej. Należy tutaj odróżnić ciałopozytywność od postrzegania swojego ciała. Body positive to coś więcej – to kochanie swojego ciała za możliwości, jakie nam daje każdego dnia, akceptowanie jego wymagań i ograniczeń i świadomość, że jesteśmy kimś więcej niż tylko sylwetką 😉 Nie chodzi o to, czy podoba nam się to, co widzimy w lustrze.

“W czym mogę Pani pomóc?” “Pani dietetyk, sama Pani widzi…”

Taki dialog rozgrywam w gabinecie dość często i, tak, widzę. Często widzę piękne i inteligentne kobiety, którym czasem brakuje pewności siebie. Nawiązuję z klientami dobre relacje i wielu moich podopiecznych po prostu lubię, za poczucie humoru i błyskotliwość, wielu podziwiam za wytrwałość i umiejętność radzenia sobie.

Równie ważne są przesłanki, które stoją za odchudzaniem się. Możemy chcieć schudnąć, bo chcemy pasować do wyidealizowanego świata social mediów. Bo chcemy wyglądać jak koleżanka, mieć płaski brzuch i nie wstydzić się chodzić w kostiumie kąpielowym na plaży. To gloryfikacja chudości, która z ciałopozytywnością nie ma nic wspólnego. Czym innym jest chęć schudnięcia dla większej sprawności. Chcemy móc bez problemu wybrać się na weekendowe chodzenie po górach i poradzić sobie bez pomocy przy wnoszeniu zakupów na 5. piętro. Spodobała nam się kiecka, w której chcemy szałowo wyglądać. Chcemy być zdrowe, by móc jak najdłużej obdarowywać miłością swoich bliskich. Zostawcie w szafie wstyd, idealne zdjęcia na insta i chęć bycia kimś innym. 

Akceptacja siebie to pragnienie dla siebie jak najlepiej. I powiedziałabym, że wręcz idzie w parze z dbaniem o siebie i swoje ciało, o ile na pierwszym miejscu stawiamy zdrowie i samopoczucie, a nie drakońskie diety czy detoksy sokowe.

Jak zatem zabrać się do tematu odchudzania z pełną akceptacją siebie?

1. Uważaj, jak o sobie myślisz!

Nigdy jeszcze nie było u mnie grubej osoby.

A przecież jestem dietetykiem! Przychodzą do mnie osoby z nadwagą lub otyłością, albo osoby, które chcą schudnąć. Tak samo jak nigdy nie było u mnie anorketyczki ani bulimiczki. Były osoby z anoreksją czy cierpiące na bulimię. Nie pozwól, by sylwetka stała się częścią tego, jak definiujesz siebie, szczególnie, jeśli chcesz coś w niej zmienić.

Jak pomyśleliśmy, to zostało pomyślane i… zaczyna obowiązywać. Jak myślimy o sobie “gruby”, to postrzegamy siebie jako osobę “grubą”. To staje się częścią nas, jak zabawny czy inteligentny. To stąd później biorą się negatywne przekonania, np. “nigdy nie schudnę” – ponieważ bycie osobą z nadwagą stało się częścią ego. Co więcej, takie myślenie w negatywach o sobie przenosi się na inne dziedziny życia: “jestem gruby”, a więc “nigdy nie schudnę”, bo “nic mi się nigdy nie udaje”… i tak dalej.

To pierwsze ważne zadanie – zwróć uwagę na to, jak o sobie myślisz. Nie staniesz się inną osobą, jeśli schudniesz 🙂 Dlatego już dziś pielęgnuj w sobie to, kim jesteś i…

2. Bądź dla siebie miły.

Oprócz uważania na to, co myślimy, dobrze jest powoli wprowadzać zmiany. Zmieniać proporcje, tak dla równowagi. Łatwo przychodzi nam krytykowanie i umniejszanie siebie, a co z pozytywnymi wzmocnieniami? 🙂

Brak akceptacji siebie oznacza wiele automatycznych przekonań. “Jestem beznadziejny”, “Nie daję sobie rady”, “Nigdy mi się nie uda”. Zacznij z tym walczyć, bo to nic nie kosztuje 😉 
 
Za każdym razem, gdy przyłapiecie się na negatywnej myśli, zróbcie stop i poprawcie się. “Nie daję sobie rady” na “To nie może być takie trudne, skoro inni to robią”. “Jestem beznadziejny” na “Dziś naprawdę mi nie idzie, może odpocznę i wrócę do tego jutro”.  “Ale mam grube uda!” na “Świetnie dziś wyglądam!” 🙂 Sumiennie, codziennie, małymi krokami zmieniajmy to, jak o sobie myślimy.
 
Body positive ciałopozytywność zdrowie odchudzanie dieta
 

3. Rób to dla siebie

W 2020 roku wybuchła afera na kanwie zrównania “ciałopozytywności” z “pochwałą otyłości”. Kompletnie nie o to chodzi w ruchu body positive. Możesz kochać siebie i czuć się dobrze w swoim ciele, ale szybko się męczyć – i chcieć to zmienić. Mieć gorsze wyniki badań, podwyższony cukier lub niedoczynność tarczycy – i chcieć to poprawić. Możesz mieć wysokie BMI i świadomość tego, że predysponuje ono do wielu chorób.
 
Czy naprawdę sądzisz, że ktoś gotuje sobie zdrowy obiad zamiast zjeść fastfooda lub wylewa z siebie siódme poty na treningu zamiast oglądać Netflix’a, bo siebie nienawidzi?
 
No nie. Robi to z miłości 🙂 Na tym właśnie polega miłość – chcesz jak najlepiej dla kogoś, kogo kochasz. 
 
Zastanów się nad swoją motywacją i wypisz, na czym Ci zależy. Postaraj się umieścić na kartce to, co pozytywnego osiągniesz przy okazji odchudzania. “Będziesz szczupła”, świetnie, ale czy to synonim słowa “szczęśliwa”? “Będziesz się podobała innym”, ale czy naprawdę zależy Ci na uwadze osób, które patrzą tylko na ciało?
 
Popatrz na przykłady, które wypisały moje podopieczne:
  • “Będę miała więcej energii w ciągu dnia”,
  • “Chcę być pewna, że urodzę zdrowe dziecko”.
  • “Poprawi się kondycja moich włosów i paznokci”,
  • “Będę w stanie wyjechać na urlop w Alpy i chodzić po górach”,
  • “Chcę nauczyć się gotować zdrowo dla mojej rodziny”,
  • “Nie będę traciła pieniędzy na zamawianie posiłków i zaoszczędzę na wakacje”,
  • “Pozbędę się strachu jak już przeżyję pierwszy trening :)”.

4. Jedz smacznie 

Od początku pracy walczę z tym, że jedzenie “zdrowe” i “dietetyczne” nie jest ani drogie, ani czasochłonne, ani niesmaczne. Nie musisz jeść chrupkiego chlebka i suchej sałaty z pomidorem. Nie musisz jeść awokado, jeśli nie lubisz. Nie musisz rezygnować po wsze czasy ze słodyczy.
 
Układając jadłospisy dla moich podopiecznych zawsze bazuję na smakach, które lubią. Głęboko wierzę w to, że jedzenie jest nie tylko fizjologiczną czynnością, ale też przyjemnością. I można czerpać przyjemność również z tego, że je się zdrowo.
 
Zastanów się nad tym, co jadasz i co lubisz jeść. Zaobserwuj, jak się czujesz po posiłkach – czy dodają Ci energii, czy wręcz odwrotnie? Postaraj się poszukać zdrowszych wersji swoich ulubionych przepisów, zastanów się, czy jesz wystarczająco dużo warzyw. Zrób listę dań, o których myślisz wpłyną pozytywnie na Twoje ciało i wypróbuj je w kolejnym tygodniu. Zamień pieczywo na zdrowsze, a napój gazowany – wodą. To takie małe zmiany przynoszą spektakularne sukcesy.

5. Nie traktuj jedzenia jako terapii

Przeczytałam w książe “Health At Every Size”, że: „Jedzenie jest cudownym źródłem przyjemności – ale wpędzi cię w kłopoty, jeśli jest jedynym źródłem przyjemności, jakie masz w życiu”. I bardzo się z tym zgadzam.
 
Wiele osób “zajada emocje” i traktuje to jako swoistą terapię na smutki czy na złość. Czy naprawdę jesz słodycze bo to lubisz i przynosi Ci prawdziwą przyjemność? Czy w skutek tego czujesz się lepiej, masz więcej energii do działania? Czy po prostu, przynosi ulgę i zabija nudę?
 
O kompulsywnym objadaniu się już pisałyśmy, więc zapraszam Was tutaj.
 
Pisząc ten artykuł staram się nie wpadać w egzaltacje czy truizmy, które mogą brzmieć śmiesznie. Ale naprawdę większość osób chwali sobie zdrowy tryb życia 🙂 Po ciężkich, świątecznych daniach z przyjemnością wracają do swojej kuchni, bo to, co jedzą, służy ich ciału. Nie sylwetce.

6. Pamiętaj, jedzenie nie ma moralności

Nie dziel jedzenia na dobre, a więc “zdrowe” i złe, czyli “niedozwolone na diecie”. Na tej drugiej liście często ląduje czekolada, ulubione ciasto, ser żółty czy białe pieczywo – rzeczy uważane za “niedietetyczne”. Tworzymy w głowach moralne pole bitwy, gdzie dobro walczy ze złem, a gdy zło triumfuje – ponosimy porażkę. Musimy odpokutować, czujemy wyrzuty sumienia i dokonujemy samobiczowania. 
 
Prawda jest taka, że to dawka czyni truciznę. Takie sztuczne podziały powodują, że zjedzenie każdego posiłku daje nam pole do traktowania swojego ciała jako worka treningowego. Postaraj się zamienić te kategorie jako “pożywne” i “mniej pożywne”, a potem zastosuj zasadę 80/20. Przez 80% jesz pożywne potrawy, ale dopasowane do swoich preferencji, a pozostałe 20% pozostawiasz na odpusty i smakołyki.

Dodaj komentarz

Witaj!

Nazywam się Anna Przebinda. Zawodowo jestem psychodietetykiem i zajmuję się tym, by inni osiągali cele zdrowotne, sportowe oraz sylwetkowe tak, jak lubię: szybko, łatwo, efektywnie. Prywatnie – jestem fanką kawy i kotów, a w wolnym czasie trenuję do górskich ultramaratonów.

Z widelcem po zdrowie

Poradnia Z widelcem po zdrowie powstała, by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Z podopiecznymi realizujemy ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. To miejsce, w którym stosujemy nowoczesne zasady dietetyki opartej na faktach, bo wierzymy, że istnieje cienka linia pomiędzy “jeść” a “odżywiać” – i tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć.

Gotowe jadłospisy

 

Współpraca

Facebook

Najnowsze wpisy:

Z widelcem po zdrowie

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. Nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2020 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina