Preloader

Ile powinnam ważyć, czyli dzisiejszy kanon piękna

Ile powinnam ważyć – to częste pytanie od klientek w gabinecie. Jak brzmi odpowiedź? Ile powinnaś ważyć i mieć tkanki tłuszczowej? Czy ważysz za dużo?

Choć mogłoby się wydawać, że żyjemy w czasach, kiedy przestaliśmy klasyfikować ludzi ze względu na ich pochodzenie, status społeczny czy wygląd – to mylne przekonanie. Niestety, w dużym stopniu dotyczy to też pracy w naszym gabinecie, choć wydawałoby się, że jest to temat jedzeniu odległy. I ile o dyskryminacji rasowej, wyznaniowej czy ze względu na orientację nie będę się tutaj rozpisywać, o tyle chciałabym dziś zwrócić Waszą uwagę, na to jak wciąż gloryfikowana jest chudość i jakie wymagania związane z wyglądem narzuca na nas społeczeństwo.

Czy istnieje kanon piękna?

Nawet w historycznych zapiskach możemy znaleźć wzmianki o tym, że ciało kobiety wzbudzało dużo zainteresowania. Powstawały coraz to nowe kanony piękna, do których kobieta – chcąc nie chcąc – często była dopasowywana. Każda część ciała, od włosów po paznokcie u stóp, powinna odpowiadać konkretnym wzorcom. Stąd stosowanie gorsetów, wypychanie ubrań, ścinanie czy farbowanie włosów, makijaż… ale w zakamarkach historii znajdziemy też informacje o zabiegach deformujących lub kaleczących ciało – od wydłużania szyi i krępowania stóp, po damskie obrzezanie.

Czy jest to nam odległe?

Niby tak, ale przecież – mamy mnóstwo ośrodków oferujących operacje plastyczne czy zabiegi medycyny estetycznej. Ciało ma wyglądać tak, jak tego wymaga panujący trend, a jeśli nasze kształty odbiegają od mody – automatycznie czujemy niezadowolenie i konieczność zmiany.

Dziś, w erze mediów społecznościowych i reklamy, potrzeba “dopasowania się” jest coraz silniejsza a “wzorce”, do których powinnyśmy dążyć, są coraz bardziej nieosiągalne. Analizy pokazują, że w ciągu ostatniego wieku preferowane wymiary kobiecego ciała stały się mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Modelki, aktorki, postacie w filmach – są coraz chudsze (obecnie wymiary modelek są o około 20% mniejsze niż przeciętnej kobiety). Nawet lalka Barbie znacząco zeszczuplała w porównaniu do jej pierwszych egzemplarzy z 1959 roku. Podobnie z sylwetką mężczyzn, choć jest ona w dużo mniejszym stopniu narzucana przez modę, obecnie coraz bardziej pożądana jest smukła i chudsza niż muskularna.

Ile powinnam ważyć, czyli dzisiejszy kanon piękna

Z czym kojarzy się nam szczupła sylwetka?

Czym jest spowodowany ten kult chudości? Dziś, chudość jest utożsamiana z atrakcyjnością, powodzeniem, kontrolą, szczęściem i sukcesem. Natomiast otyłość to lenistwo, przejadanie się, słabość, smutek, porażka. Osoby z nadwagą uznawane są za winne same sobie, niezdyscyplinowane, nieatrakcyjne, głupsze – są, mówiąc wprost, dyskryminowane i szufladkowane.

Warto zauważyć, że kobiety z nadwagą są oceniane dużo gorzej i surowiej niż mężczyźni, a dbanie o ciało w przypadku płci męskiej jest uważane za indywidualną decyzję, podczas gdy kobietom jest to wręcz narzucone odgórnie przez społeczeństwo (tutaj link do przykładowego polskiego badania). Takie myślenie przejawiają nawet dzieci – jak pokazują badania, już przedszkolaki wykształcają takie stereotypy i zaczynają oceniać grubszych równieśników, jako głupszych, brzydszych i wymagających współczucia.

Wyższa waga, cecha naszego ciała, jest dziś traktowana jako słabość charakteru. Zauważyliście, że praktycznie nikt nie poczuje się lepiej, gdy usłyszy, że nabrał krągłości? Natomiast zwrócenie uwagi, na to, że się schudło, zazwyczaj poprawia nastrój i samoocenę. Jest nam wpajane przeświadczenie, że dzięki szczupłej sylwetce zyskamy powodzenie i szczęście.

Chudość wiąże się z siłą, ambicją i pracowitością, a apetyt jest traktowany jako powód do wstydu. Przekłada się to na podejście do jedzenia. Skubanie, niedojadanie i odmawianie sobie jest uznawane wciąż za cnotę i powszechnie akceptowane, szczególnie w miejscu publicznym. Zjedzenie większej porcji zazwyczaj wywołuje wyrzuty sumienia i jest powodem do wstydu.

“Kobiecość” utożsamia się z  z cielesnością i traktowana jest jako coś, co ma cieszyć oko, jest wystawiane do nieustannej oceny – stąd mocny nacisk na diety i zabiegi, które mają ciało upięknić. W końcu, to się sprzedaje i podoba. 

Niestety, potwierdza się to w niektórych ankietach. Osoby na diecie oceniają się gorzej niż te, które jedzą co chcą, a chudsze ciało jest pożądane przez przedstawicieli obu płci, bez względu na wiek.

Już dziewięcioletnie dziewczynki opisują idealną sylwetkę jako chudszą w porównaniu do swojej.

70% kobiet choć raz w życiu stosowało jakąś dietę, większość z nich jest skłonna do skrajnych ograniczeń, jeśli to ma im pomóc poczuć się „atrakcyjnymi” – przedkładają wygląd nad zdrowie.

Ile powinnam ważyć, czyli dzisiejszy kanon piękna

Ile powinnam ważyć?

Rozgraniczmy dwie rzeczy. Otyłość jest chorobą, a nadwaga – zwiastunem tej choroby. To zjawiska, z którymi niejednokrotnie należy walczyć. Pech chciał też, że dieta jest najskuteczniejszym sposobem ich leczenia 🙂

Czy jednak potrafimy racjonalnie ocenić, że jesteśmy za grubi – czy może czasem dążymy do osiągnięcia jakiegoś niedościgniętego ideału? Może czasem niesłusznie postrzegamy siebie, jako osoby “za grube”? Badania S. Bordo wskazują, że 75% z 33 000 badanych kobiet uważało, że są zbyt grube, mimo iż jedynie 25% miało nadwagę według standardów medycznych, a 30% miało niedowagę. Wśród kobiet z niedowagą 45% uważało, że ma nadwagę (źródło). 

Szukając odpowiedzi na pytanie ile powinnam ważyć zapominamy o tym, że tkanka tłuszczowa to bynajmniej nie “zbędny balast”, ale także niezbędny składnik prawidłowo funkcjonującego organizmu – pełniący funkcję magazynu energii oraz produkujący hormony (w tym leptynę – hormon sytości, który pełni niebagatelną rolę w procesie odchudzania). Co to oznacza? Że tkanka tłuszczowa dla zdrowia jest niezbędna, bo bez prawidłowego jej poziomu nasze ciało nie będzie w stanie pełnić podstawowych funkcji fizjologicznych.

Tkanka tłuszczowa

Ile powinnam ważyć i ile mieć tkanki tłuszczowej? To ciekawe pytanie, bo wartości, jakie intuicyjnie podajemy, są mocno zaniżone w stosunku do norm. Dla kobiet optymalny poziom tkanki tłuszczowej to nie 15% – norma sięga do 30%. Mężczyźni z natury posiadają i potrzebują jej nieco mniej, dlatego u nich dolna granica normy to 2-5% – a górna przy zachowaniu zdrowia 24%. Zerknijcie na zgrabną tabelę ze strony medycynapraktyczna.pl z krótkim komentarzem.

 

Tabela. Normy zawartości tłuszczu w organizmie
Opis/rodzajKobietyMężczyźni
Podstawowy tłuszcz – minimalny poziom tkanki tłuszczowej10-13%2-5%
Sportowiec – treningi >6x w tygodniu14-20%6-13%
Dobra kondycja – mało obciążające ćwiczenia kilka razy w tygodniu21-24%14-17%
Średnia kondycja – podstawowa aktywność fizyczna wg. wytycznych WHO25-31%18-24%
Otyłość – będąca jednostką chorobową32%+25%+

 

Zauważcie, że to, ile mamy tkanki tłuszczowej nie powinno zależeć od jedzenia, ale… od ilości aktywności fizycznej.

Ile powinnam ważyć vs. aktywność fizyczna

Sportowiec może utrzymywać niski procent tkanki tłuszczowej przez większość roku, bo ma dużo wysiłku fizycznego – na treningach spala sporo kalorii, skutkiem czego może więcej jeść bez szkody dla sylwetki.

Osoba mająca o wiele mniej aktywności potrzebowałaby do utrzymania takiej formy diety bardzo nisko-kalorycznej – a taki sposób żywienia na dłuższą metę jest nie do utrzymania, bo każda dieta redukcyjna to nic innego, jak głodzenie naszego ciała.

Nie jestem dietetykiem, którego celem jest zagłodzić swoich pacjentów na dietach 1000 kcal i detoksach 😉

Im dłużej trwa deficyt kaloryczny, tym większe spustoszenie robi on w organizmie: spada spontaniczna aktywność fizyczna, upośledzeniu ulegają funkcje hormonalne, dochodzi do rozregulowania apetytu. O błędnym kole odchudzania przeczytacie więcej tu.

Ile powinnam ważyć, czyli dzisiejszy kanon piękna

Idealna dieta odchudzająca

Pamiętajmy też, że niska waga ciała nie zawsze wiąże się z niską zawartością tkanki tłuszczowej. Niejednokrotnie spotykamy się w gabinecie z przypadkami tzw. “skinny fat” – czyli osoby, która ogranicza kalorie, jest dość szczupła, ale jej ciału brakuje jędrności. Tak, nie da się zbudować mięśni i zgrabnej sylwetki bez aktywności i porządnej – niekoniecznie nisko-kalorycznej – diety.  Kluczem do bycia zgrabną i atrakcyjną nie są drakońskie głodówki, diety 1000 kalorii i odmawianie sobie każdego kęsa. To, na czym należy się skupić to odżywianie ciała. D

Do pewnego czasu, nadmierna troska o wagę i negatywna ocena wyglądu była kojarzona z osobami z zaburzeniami odżywania. Obecnie jest to zjawisko tak powszechne, że nikogo nie dziwi, a wręcz jest traktowane, jako norma. Media, społeczeństwo, przemysł dietetyczny – wszystko przypomina nam, że chudość w dzisiejszych czasach jest wciąż cechą pożądaną, do której należy dążyć. Kreując niedoścignione ideały i narzucając kanony piękna nieustannie wpaja się nam, że każda malutka fałdka na biodrach jest nie do zaakceptowania. Mimo, że gdzieś głęboko, wiemy że to bzdury, to jednak nieświadomie sami codziennie nakręcamy się w takim myśleniu.

Czas zdać sobie sprawę, że nie tędy droga.

Każdy z nas jest inny, inaczej zbudowany, ma inne geny – w związku z czym nie ma jednego “kanonu”, do którego możemy się wpisać. Zamiast ślepo podążać za modą na chudość i promować nieistniejące wzorce, skupmy się na promowaniu zdrowego, naturalnego, wysportowanego i dobrze odżywionego ciała, pamiętając że “chudy” nie równa się “szczęśliwy” ani “zdrowy”. 

Dodaj komentarz

Witaj!

Nazywam się Anna Przebinda. Zawodowo jestem psychodietetykiem i zajmuję się tym, by inni osiągali cele zdrowotne, sportowe oraz sylwetkowe tak, jak lubię: szybko, łatwo, efektywnie. Prywatnie – jestem fanką kawy i kotów, a w wolnym czasie trenuję do górskich ultramaratonów.

Z widelcem po zdrowie

Poradnia Z widelcem po zdrowie powstała, by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Z podopiecznymi realizujemy ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. To miejsce, w którym stosujemy nowoczesne zasady dietetyki opartej na faktach, bo wierzymy, że istnieje cienka linia pomiędzy “jeść” a “odżywiać” – i tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć.

Gotowe jadłospisy

 

Współpraca

Facebook

Najnowsze wpisy:

Z widelcem po zdrowie

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. Nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2020 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina