Preloader

Od czego tyjemy?

Anna Przebinda

Od czego tyjemy i dlaczego tyjemy? Dlaczego jemy niezdrowo, i jest takie przyjemne? Czy pułapka przyjemności dotyczy wyłącznie dla uzależnień?

Wiele osób przechodzi na dietę zamiast zmieniać nawyki żywieniowe. Okres “diety” traktuje jako coś przejściowego i obarczonego wyrzeczeniami. Z drugiej strony mamy sporo ludzi, którzy naturalnie jedzą nisko-przetworzoną żywność i nie dość, że nie brakuje im frytek i hamburgerów, dziwią się, jak można to jeść. Skąd tak skrajne podejścia do żywienia?

Dlaczego jemy (i dlaczego to przyjemne)?

Na szkoleniach, które prowadzę, często pytam uczestników “Dlaczego jemy?”. Jako odpowiedź przeważnie pada “żeby mieć energię”. Prawda. Kalorie to wartość energetyczna, a jedząc za mało spotkamy się z szeregiem przykrych konsekwencji, a efektem całkowitego niejedzenia jest śmierć. Z punktu widzenia ewolucji, jemy zatem, aby przeżyć, a – idąc dalej – żyjemy po to, żeby przekazać nasze geny dalej i podtrzymać ciągłość gatunku. Wydaje nam się, że dziś poszliśmy dalej, ale psychologia ewolucyjna dowodzi na każdym kroku, że to właśnie przetrwanie jest głównym czynnikiem stojącym za wieloma naszymi motywacjami.

od czego tyjemy, dlaczego tyjemy, uzależnienie od słodyczy, uzależnienie od jedzenia

Im więcej zjemy, tym lepiej, bo tym więcej siły. To zatem oczywiste, że faworyzujemy żywność wysoko-kaloryczną.

Idealnie, gdy dodatkowo czujemy przyjemność z tego, że jemy. Przyjemność to dobre uczucie i jest dla naszego mózgu informacją – sygnałem, że robimy dobrze. Przeciwieństwem przyjemności jest ból. Jeśli włożymy rękę do ognia, poczujemy ból i nauczymy się, że to nam nie służy. Jeśli zjemy tabliczkę czekolady, poczujemy przyjemność i błogość. Dostarczyliśmy kalorii, a kalorie to energia, więcej energii to większa szansa na przetrwanie, ergo – kalorie są dobre.

Jak każdy gatunek, jesteśmy również skąpi w wydatkowaniu energii – nasi przodkowie musieli się napocić, aby pozyskać cenne kalorie, niechętnie więc je oddajemy. To dotyczy prostych mechanizmów – jeśli mogę wjechać windą, to nie będę wydatkowała energii na chodzenie po schodach. Jadąc windą dostanę się na górę szybciej i więcej energii zachowam na wszelki wypadek. A nuż czeka tam na mnie tygrys? Win win. To “skąpstwo energetyczne” dotyczy większości aspektów naszego działania.

Gdzie nasz rozum?

Faworyzujemy jedzenie wysokokaloryczne i łatwo dostępne, ale jesteśmy istotami rozsądnymi. Wiemy, że żywność przetworzona nam szkodzi – i to samo w sobie jest wystarczającym argumentem, by pozbyć się raczej zwierzęcego podejścia. Pojawia się jednak kolejny problem: jedzenie dziś jest przyjemne. Czasem zbyt przyjemne – mamy tyle dodatków do żywności wspomagających smak, że wiele słodyczy nie jest po prostu słodkich. Są one nienaturalnie słodkie – dawniej nie było tak smacznego produktu jak Milka Oreo! – przez co mocno stymulują nasz układ nagrody i wyzwalają uczucie przyjemności.

Dziś wiemy jeszcze więcej o tym, co lubi nasz mózg. Pasuje mu wyjątkowe połączenie smaków: najchętniej sięgamy po to, co jest tłuste, słone i słodkie. Najbardziej smakuje nam pokarm, który jest tłusty i słodki, a przy tym słony.

Ciężko to sobie wyobrazić? No zobaczmy…

od czego tyjemy, dlaczego tyjemy, uzależnienie od słodyczy, uzależnienie od jedzenia

Od czego tyjemy?

Snickers. Hamburger. Lody o smaku solonego karmelu. Orzeszki ziemne prażone i solone. Tosty z serem (chleb tostowy jest słodki), albo zapiekanka z sosem czosnkowym (zawsze ze szczyptą cukru). Potrawy wysokokaloryczne, mocno uzależniające, tragiczne pod kątem metabolicznym (tłuszcze i węglowodany w jednym posiłku promują insulinooporność) oraz… zupełnie nienaturalne.

W naturze mamy bowiem albo pokarmy słodkie (miód i owoce), albo tłuste (orzechy i smalec), albo tłuste i białkowe (tłuste mięso i sery). Tłuste węglowodany bez ingerencji człowieka? Nie zdarza się.

(Przeczytaj również pogadankę o “fit” słodyczach!)

Pułapka przyjemności

Zatem jemy, żeby pozyskać energię, dzięki której będziemy mieli szansę przekazać nasze geny. Dlatego im więcej kalorii, tym lepiej. Dodatkowo, jesteśmy dziś otoczeni przez żywność wysokokaloryczną i wyjątkowo smaczną. Jedzenie sprawia nam przyjemność.

Przyjemność to nasz ewolucyjny sygnał, że postępujemy dobrze. Jak wsadzimy rękę do ognia, poczujemy ból i nie powtórzymy tego. Gdy zauważymy, że leżenie w pobliżu ogniska daje przyjemne ciepło, będziemy to robić. Emocja to sygnał, który ma pomóc nam w wartościowaniu naszego otoczenia. Sięgamy po batonika i czujemy przyjemność, więc postępujemy dobrze.

To znany mechanizm w psychologii – nazywamy go pułapką przyjemności. Właśnie on odpowiada za fakt, że tkwimy w niszczących uzależnieniach. Weźmy najpopularniejsze używki: alkohol, narkotyki. Przecież wiemy, że wyniszczają one nasz organizm. Sięgamy po nie, ponieważ przyjemność jest większa od potencjalnych strat. Będąc “na haju” nie rozpatrujemy, w jakim stanie jest nasza wątroba 😉

od czego tyjemy, dlaczego tyjemy, uzależnienie od słodyczy, uzależnienie od jedzenia

Dlaczego tyjemy?

Wszystko było w porządku, dopóki żywność była umiarkowanie smaczna i jej głównym celem było dostarczanie energii. Dziś żywność jest:

  • łatwo dostępna (półki w sklepach otwartych 24/7 uginają się od jedzenia),
  • relatywnie tania (im zdrowsza, tym droższa – kolejny czynnik zniechęcający),
  • nienaturalnie przyjemna,
  • wysokokaloryczna.

Zmieniło się nasze otoczenie, a nasz mózg tkwi dalej w prehistorii.

Patrząc na sytuację zdroworozsądkowo, unikanie jedzenia w barach i fastfoodach wydaje się mieć sens, prawda? Przecież wiemy, że ciasteczka, hamburgery, makarony z tłustymi sosami, napoje słodzone nam szkodzą i na pewno zyskalibyśmy wykluczając je z menu.

A jak wygląda sprawa z punktu widzenia ewolucji? Co pozwoli mi dostarczyć więcej energii przy jak najmniejszym wysiłku?

Przykład z życia wzięty

Zastanówmy się jeszcze raz. Jesteśmy w domu i czujemy głód.

  1. Możemy wstać z kanapy i ugotować woreczek kaszy gryczanej, doprawić ją, pokroić warzywa, dodać łyżkę oliwy z oliwek. Otrzymamy posiłek o wartości kalorycznej +/- 450 kcal, w którym znajdziemy węglowodany złożone (musimy dłużej poczekać, aby pozyskać z nich energię) i sporo błonnika (zbędny energetycznie, bo tylko spowalnia trawienie), umiarkowanie smaczny dla przeciętnego człowieka.
  2. Możemy wstać i zrobić kanapki – z chleba tostowego, żółtego sera, szynki i ketchupu. Zajmie nam to 5 minut (zamiast 30), danie będzie smaczniejsze (bo jest tłustsze, słodsze, bardziej słone), wartość kaloryczna – podobna, ale energia łatwiej wchłanialna i szybciej przyswajalna.
  3. Możemy się nie ruszać w ogóle i zamówić pizzę. Wydatek energetyczny – żaden. Oszczędzamy czas, oszczędzamy energię, zyskujemy przyjemność, a na dodatek uzyskujemy sukces ewolucyjny, bo zjadając tylko jeden kawałek dostarczamy sobie tyle kalorii, co w woreczku kaszy, przy czym możemy zjeść bez problemu dwa lub pięć, bo jedzenie jest pozbawione błonnika i wyjątkowo smaczne.

Kto postępuje z punktu widzenia ewolucji najmądrzej?

od czego tyjemy, dlaczego tyjemy, uzależnienie od słodyczy, uzależnienie od jedzenia

Pułapka przyjemności – jak się z niej wydostać?

Z jedzeniem mamy dziś problem pszychologiczno-ewolucyjny. Zmieniło się nasze otoczenie, nie poszły za tym zmiany w psychice. Nasz mózg nie przepada za zbyt mocnymi bodźcami, dlatego im częściej jemy ciastka oreo, tym mniej niecodzienne się to staje. Przyzwyczajamy się. Żeby zauważyć, że żywność wysokoprzetworzona nam nie służy, nie wystarczy sama świadomość – potrzebujemy jakiegoś bodźca, który nas wybudzi z “jedzeniowego haju”, bo tak można określić emocje wzbudzane przez niektóre produkty spożywcze. 

Szykujemy się na uroczystą kolację i nie znajdujemy sukienki, w którą byśmy się zmieściły.

Dobiegnięcie na autobus zaczyna być problemem.

Czasem pojawia się niedoczynność tarczycy lub inne problemy hormonalne, spadki energii po posiłkach, poczucie ciągłego zmęczenia, senność, trądzik, podwyższony cukier w badaniach

Zaczynamy dostrzegać, że robimy źle. I możemy to zmienić.

I oczywiście, samodzielnie to może być trudne!

Wcześniej było łatwo, szybko i bardzo przyjemnie. Potem – łatwo, szybko i normalnie. Teraz stawiamy nasze ciało w beznadziejnej sytuacji: jest trudniej (musimy zaplanować i zrobić zakupy), wolniej (musimy ugotować i zabrać ze sobą do pracy) i mniej przyjemnie (musimy pogodzić się z tym, że kasza z kurczakiem nie smakuje tak samo dobrze bez sosu śmietanowego i nijak jej do ulubionej pizzy). Cały nasz organizm krzyczy: “Nie!”.

Z tym czasem ciężko poradzić sobie samodzielnie… chyba po to wymyślono zawód dietetyk 😉

Dlatego właśnie z podopiecznymi pracujemy nad zdrowymi jadłospisami, które są dopasowane do ich preferencji, smaczne i szybkie.

Żeby ta zmiana była choć trochę łatwiejsza! 

Komentarze

  • Trener Maciej

    Decyzja o tym co jemy nie zapada kiedy przeglądamy półki w lodówce czy zawartość szafek w kuchni. Ta decyzja zapadła dużo wcześniej – na zakupach w sklepie. Zwróć uwagę to co mamy do jedzenia w domu nie bierze się z “kosmosu”. Oprócz wymienionych w artykule wskazówek dodam: zakupy robimy świadomie, jeśli w naszej kuchni nie ma produktów, które nam szkodzą z pewnością ich nie zjemy.

Dodaj komentarz

Witaj!

Nazywam się Anna Przebinda. Zawodowo jestem psychodietetykiem i zajmuję się tym, by inni osiągali cele zdrowotne, sportowe oraz sylwetkowe tak, jak lubię: szybko, łatwo, efektywnie. Prywatnie – jestem fanką kawy i kotów, a w wolnym czasie trenuję do górskich ultramaratonów.

Z widelcem po zdrowie

Poradnia Z widelcem po zdrowie powstała, by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Z podopiecznymi realizujemy ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. To miejsce, w którym stosujemy nowoczesne zasady dietetyki opartej na faktach, bo wierzymy, że istnieje cienka linia pomiędzy “jeść” a “odżywiać” – i tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć.

Gotowe jadłospisy

 

Współpraca

Facebook

Najnowsze wpisy:

Z widelcem po zdrowie

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. Nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2020 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina