Preloader

Recenzja “Przeciw naturze”: GMO, żywność ekologiczna, gluten i inne mity

Anna Przebinda

Czy GMO nam szkodzi? Czy żywność ekologiczna jest lepsza od konwencjonalnej? Jakie mity krążą wokół glutenu? Odpowiedzi znajdziesz w książce “Przeciw naturze”, na której recenzję Cię zapraszam.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego, miałam okazję zapoznać się z książką “Przeciw naturze. Prawdy i mity o GMO, żywności ekologicznej, glutenie i o tym, co się kryje w naszym jedzeniu”. Co o niej sądzę? Czy uważam ja za dobre źródło informacji?

O czym opowiada książka “Przeciw naturze…”?

Książka została napisana przez włoskiego naukowca i chemika Dario Bressanini oraz biotechnolog Beatrice Mautino.  Rozprawiają się oni z popularnymi mitami oraz prawdami na temat jedzenia, które wielu z nas obiło się o uszy, ale nie zadaliśmy sobie trudu, aby sprawdzić tę wiedzę u źródła 😉

To prawdziwa zmora naszych czasów, niestety. O ile dawniej specjalistami w danym temacie były osoby wykształcone w konkretnym kierunku, z wiedzą i doświadczeniem, o tyle teraz byle celebryta może wypowiadać się na temat żywności… i wiele osób mu uwierzy. Dlatego większość z nas jest przekonana, że ekologiczna marchewka jest cenniejsza od zwykłej, warzywa i owoce dziś mają mniej witamin i minerałów niż kilkadziesiąt lat temu, a za ser żółty z dopiskiem “bez laktozy” warto zapłacić więcej.

To slogany, które powtarzamy bez refleksji nad ich rzetelnością… i bez świadomości, że to w większości bzdury 😉

Przeciw naturze Prawdy i mity o GMO, żywności ekologicznej, glutenie i o tym, co się kryje w naszym jedzeniuŹródło: Wydawnictwo Literackie

Książka stanowi zbiór rzetelnie omówionych mitów o dzisiejszym jedzeniu, a przy tym nie wciska nam nic na siłę. Autorzy przedstawiają fakty, ale czytelnikowi pozostawiają wyciągnięcie z nich wniosków.

Jakie najciekawsze tematy porusza książka?

Idź precz, glutenie!

Opowieść o glutenie otwiera książkę “Przeciw naturze…”, czego można było się spodziewać. Chyba nie ma drugiego takiego składnika pokarmowego, który równie mocno owiany byłby mitami. Tym bardziej, że autorzy pochodzą z Włoch, kraju makaronem i pizzem płynącego!

Czy wiedzieliście, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu silnie reklamowano makaron o większej zawartości glutenu jako świetny sposób na odchudzanie? 😉 Dziś jest to dla nas niewyobrażalne, ale pokazuje jedną z cech rynku spożywczego, o której zapominamy. Producenci żywności chcą nam ją sprzedać i to główny cel większości z nich – nie reklamują artykułów dlatego, że są zdrowe, ale dlatego, że chcą na nich zarobić. 

Nie posądzam bynajmniej o złe intencje, ale radzę z umiarkowaną ufnością podchodzić do tego, co reklamują sprzedawcy. Nieraz wykorzystują naszą niewiedzę, chcąc na tym zarobić. Pisałam o takich przypadkach przy okazji diety HCG czy detoksu sokowego.

Wracając do glutenu – autorzy “Przeciw naturze…” pokazują fakty bez wyciągania pochopnych wniosków. Niektóre kwestie, które tam się pojawiają, omówiłam w jedynym z wpisów, ale bardzo się cieszę, że pojawiła się na rynku pozycja, w której pokazane jest zdroworozsądkowe podejście na temat glutenu. 

Nie jest negowany negatywny wpływ glutenu na niektóre osoby oraz fakt istnienia nietolerancji glutenu, ale studzony jest zapał do pochopnego przejścia na dietę bezglutenową. O wiele rozsądniej jest skonsultować się ze specjalistą z dolegliwościami, wykonać odpowiednie badania i dopasować dietę do siebie indywidualnie.

Przeciw naturze Prawdy i mity o GMO, żywności ekologicznej, glutenie i o tym, co się kryje w naszym jedzeniu

Czym naprawdę jest GMO?

Żywności GMO poświęconych jest kilka rozdziałów. To dobrze, bo GMO wzbudza lęk w wielu konsumentach. Jeść organizmy modyfikowane genetycznie? Przecież to żywność z probówki!

Prawda jest taka, że obecnie praktycznie nie spożywamy organizmów, które nie zostały wytworzone przez człowieka. Wszystkie hodowane gatunki roślin (i wiele zwierząt) były odpowiednio ze sobą krzyżowane w celu uzyskania optymalizacji. Taka “optymalizacja” nie miała na celu wszczepienie nam chipów 😉 Ale uzyskanie żywności, której plony byłyby jadalne w większym stopniu (dawny pomidor miał wielkość jagody), zawierały cenne witaminy (dziki kuzyn marchewki był pozbawiony beta-karotenu, przez co był… fioletowy), były bardziej odporne na szkodniki lub łatwiejsze w uprawie w gorszej jakości glebie (ryż i pszenżyto są dobrym przykładem). Wiele takich smaczków opisuje książka.

Czy żywność GMO jest szkodliwa?

Jak również argumentują autorzy, nie. Uprawa roślin zmodyfikowanych genetycznie pozwala zmniejszyć zużycie pestycydów (nie trzeba pryskać roślin, bo są mniej podatne na choroby i szkodniki), zwiększyć plony, zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Polska Akademia Nauk, za WHO, mówi:

…40 lat stosowania inżynierii genetycznej przyniosło wiele nowych leków oraz innych produktów i nigdy, w żadnym miejscu na świecie, nie wyrządziło jakichkolwiek szkód człowiekowi lub środowisku…

Zdecydowanie więcej o bezpieczeństwie GMO przeczytacie w książce!

Ale GMO nie jest naturalne

To tak zwany argumentum ad naturam, zwany też błędem naturalistycznym. Uznajemy, że coś jest pożądane, bo jest naturalne, lub niepożądane, bo nie jest naturalne. Jak zauważa filozof Julian Baggini:

Nawet jeśli się zgodzimy, że niektóre rzeczy są naturalne i niektóre nie, co z tego wynika? Odpowiedź brzmi: nic. Nie ma racjonalnych powodów, by założyć, że to, co naturalne, jest dobre (lub przynajmniej lepsze) i co jest nienaturalne jest złe (lub przynajmniej gorsze).

Czy jeśli zwierzęta praktykują kanibalizm, to jest to dobre? Czy skoro muchomor sromotnikowy jest naturalny, to będzie dla nas zdrowy?

100% naturalny to jedynie pusty slogan, którym przekonywani jesteśmy, że produkt jest przyjazny i bezpieczny. 

Przemysł organiczny i żywność bio

To trzeci ważny temat w książce. Powszechnie się powtarza, że ekologiczne warzywa i owoce są najlepsze i najzdrowsze. Aby produkować żywność ekologiczną należy otrzymać konkretny certyfikat, a konsument ma poczucie, że kupuje jedzenie wyprodukowane bez pestycydów, sztucznych nawozów, taką, jaką uprawiały nasze prababcie.

Prawda jest zupełnie inna. W rolnictwie ekologicznym używane są nawozy i pestycydy, a fakt, że są one naturalne, nie zmienia faktu, że to trucizny które muszą skutecznie usuwać niepożądane grzyby, chwasty i szkodniki. Chętnie stosowanym środkiem grzybobójczym jest choćby siarczan miedzi, który stosowany w zbyt dużym stężeniu może negatywnie wpływać nawet na życie rolników. Dokładnie tak, jak sztuczny odpowiednik.

Uprawy ekologiczne są też mniej wydajne od konwencjonalnych. Z takiej samej powierzchni uzyskujemy mniej plonów, a więc większe jest zużycie nawozów i CO2. A co najważniejsze… porównując żywność ekologiczną z konwencjonalną pod kątem składu nie wykazuje się żadnych istotnych różnic na korzyść tej pierwszej. Zwykła marchewka jest tak samo zdrowa jak marchewka ekologiczna.

Przeciw naturze Prawdy i mity o GMO, żywności ekologicznej, glutenie i o tym, co się kryje w naszym jedzeniu

Na pewno o wiele ważniejsze jest regularne spożywanie warzyw i owoców, niż przykładanie tak dużej wagi do tego, aby była ona bio. Szczególnie jeśli dostępność i cena żywności ekologicznej miałaby wpłynąć na ich ograniczenie.

Co więcej, sama miałam okazję od wewnątrz obserwować przemysł ekologiczny. Wydawanie certyfikatów odbywa się na zasadzie co rocznej kontroli w określonym terminie. Tak naprawdę nie mamy gwarancji, że po przejściu tej procedury i otrzymaniu certyfikatu producent spełnia standardy rolnictwa ekologicznego, bo pomiędzy wyznaczonymi wizytami audytora nie jest nadzorowany. Jest to tylko nasza ufność.

Wiele takich opowieści znajdziecie też w książce, uargumentowanych badaniami i opiniami ekspertów.

Nie twierdzę, że rolnictwo ekologiczne jest złe, bynajmniej! Ale uważam, że reklamowanie żywności ekologicznej jako o wiele lepszej jest na wyrost. Często nie widzę też sensu dopłacania do żywności ekologicznej, szczególnie w kontekście wyżej przetworzonych produktów, jak dżemy, sosy, ekologiczne chipsy czy frytki.

Czy polecam książkę “Przeciw naturze…”?

Zdecydowanie tak. Przystępnym językiem przedstawia obala popularne mity, pozwalając samodzielnie wyciągnąć wnioski. Nie indoktrynuje, nie daje prostych rozwiązań, ale zachęca do myślenia. Pozostawia pole do wyrobienia sobie swojej opinii… i uczy ostrożności w podejściu do bio, ekologicznych, organicznych nowinek.

Obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce się zdrowo odżywiać, ale już pogubił się w tym, co to “zdrowe” oznacza… i jednak trochę boi się tego całego GMO 😉

Dodaj komentarz

Witaj!

Nazywam się Anna Przebinda. Zawodowo jestem psychodietetykiem i zajmuję się tym, by inni osiągali cele zdrowotne, sportowe oraz sylwetkowe tak, jak lubię: szybko, łatwo, efektywnie. Prywatnie – jestem fanką kawy i kotów, a w wolnym czasie trenuję do górskich ultramaratonów.

Z widelcem po zdrowie

Poradnia Z widelcem po zdrowie powstała, by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Z podopiecznymi realizujemy ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. To miejsce, w którym stosujemy nowoczesne zasady dietetyki opartej na faktach, bo wierzymy, że istnieje cienka linia pomiędzy “jeść” a “odżywiać” – i tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć.

Gotowe jadłospisy

 

Współpraca

Facebook

Najnowsze wpisy:

Z widelcem po zdrowie

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. Nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2020 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina